

Autor: Aeliana Moreau
【Siła kobiet + Zdrada i Powrót + Od Więzienia do Władzy + Fałszywa kontra Prawdziwa Córka】 Riley dorastała w osadzie odszczepieńców, osierocona i zapomniana – aż pewnego dnia prestiżowa rodzina Vale przybyła, by ogłosić ją swoją dawno zaginioną córką. Myślała, że w końcu znalazła dom. Ale kiedy przybyła do posiadłości Ebonclaw, zastała inną dziewczynę, która już żyła jej życiem – Scarlett, adoptowaną córkę, którą rozpieszczali i chwalili przez lata. Jej tak zwani rodzice faworyzowali oszustkę. Jej biologiczny brat, Kael, skłamał w sądzie, aby wysłać ją do więzienia – tylko po to, by chronić oszustkę. Nawet jej partner stanął na stanowisku świadka i zwrócił się przeciwko niej. Aby chronić Scarlett, wrobili Riley w zbrodnię, której nie popełniła. Wysłali ją do więzienia. Złamali jej ciało i prawie złamali umysł. Przez pięć lat znosiła to. Przez pięć lat cierpiała. A teraz – wróciła. Niegdyś faworyzowana córka kryje się we wstydzie. Jej brat patrzy na nią z poczuciem winy w oczach. Jej rodzice błagają o przebaczenie. Ale Riley nie jest już naiwną dziewczyną, którą odrzucili. Jest zimniejsza. Bardziej ostra. Niezniszczalna. Rodzina, która ją zdradziła, chce, żeby uklękła przed ich wrogami, błagała o pokój i ponownie poświęciła się dla ich dziedzictwa. Ale tym razem Riley się nie ugnie. Najpierw wszystko spali.
Punkt widzenia Riley
"Przekazałaś fałszywe informacje Tessie, córce Alfy z Watahy Czarnej Paszczy. Zwabiłaś ją do Czarnego Lasu, a teraz leży w śpiączce, zmasakrowana przez Wyrzutków. Zasługujesz na śmierć."
Zamarłam.
Maddox – mój przeznaczony – stał przede mną, a jego głos przypominał lód. Oczy miał pełne pogardy. Za nim, wyglądając bezpiecznie zza jego ramienia, moja przybrana siostra Scarlett obserwowała mnie ze zwycięskim uśmiechem.
To ona to zrobiła. Wrobiła mnie.
Ale nikogo to nie obchodziło.
Tessę odnaleziono na skraju śmierci, jej ciało było zakrwawione i otoczone śladami brutalnej zasadzki Wyrzutków. Pozostawione ślady zapachowe wskazywały na jednego winowajcę – jedną z córek Alfy Alarica z Watahy Hebanowego Pazura.
Wszyscy wiedzieli, że były dwie.
Jedną z nich była Scarlett, słodka, idealna córka wychowana pod łagodną opieką Luny Zary, przygotowywana do przywództwa w Watasze, uwielbiana przez wszystkich.
Druga to ja.
Jestem Riley.
Córką, która zaginęła piętnaście lat temu. Tą, którą wychowali Wyrzutkowie.
Trzy lata temu.
Wataha Hebanowego Pazura zaatakowała naszą osadę Wyrzutków. Ich Alfa wszedł na polanę, wyłapał mój zapach i zamarł. Powiedział, że pachnę jak jego "mały wilczek".
Zabrał mnie ze sobą.
I wtedy to stało się prawdą.
Miałam ojca. Matkę. Wysokiego, przystojnego brata Alfę – Kaela Vale'a. Prawdziwą rodzinę.
Ale to nie ja byłam małą księżniczką.
Była nią Scarlett.
Dziewczyna, którą zaadoptowali, gdy zniknęłam. Dziecko urodzone przez Betę, o którym jasnowidz powiedział, że może "uleczyć" żal mojej matki. Została przyjęta jako ich własna krew, hołubiona bez zadawania pytań.
A kiedy wróciłam, nie chcieli wybierać.
Więc po prostu tego nie zrobili.
Byłam tolerowana. Duch w rodzinnej rezydencji. Imię bez własnego miejsca.
Co gorsza, byłam niekompletna.
Mój wilk – moje dziedzictwo – ledwie się we mnie poruszał. Czasami czułam jej puls w mojej krwi, jak cichy szept. Ale przeważnie spała. A to czyniło mnie słabą w ich oczach. Niegodną.
Więc kiedy trzeba było kogoś obwinić za cierpienie Tessy, wszyscy spojrzeli na mnie.
Bo Scarlett? Ona nigdy by tego nie zrobiła.
Ale ja? Urodzona wśród Wyrzutków, wilk tylko w połowie, hańba dla rodziny? Oczywiście, że tak.
Odwróciłam się do Kaela – mojego brata.
Był pierwszym, który przybył na miejsce ataku. Szłam tuż za nim, w samą porę, by zobaczyć, jak schyla się, podnosi coś i cicho wsuwa to do kieszeni.
Widziałam, co to było.
Kolczyk Scarlett.
Z tej samej, limitowanej na całym świecie edycji, którą dał jej, gdy po raz pierwszy się przemieniła.
Wiedział.
Znał prawdę.
Więc spojrzałam na niego teraz, z walącym sercem, suchym gardłem, błagając o jedno słowo. Jedną prawdę. Choćby strzęp lojalności.
"Kael..." Mój głos się załamał. "Ty też?"
Wpatrywał się we mnie i przez chwilę dostrzegłam konflikt w jego oczach.
Potem wypuścił powietrze, spojrzał mi prosto w twarz i powiedział: "Nawet teraz? Wciąż kłamiesz, chociaż jesteś już praktycznie martwa?"
Moje serce rozpadło się na kawałki.
Nie zdążyłam nawet zareagować, gdy Alfa Ronan ruszył naprzód.
Jego but trafił mnie w brzuch, a ja poleciałam przez pokój jak szmaciana lalka. Ból eksplodował w moich żebrach, ostry i palący, jakby każda kość w moim ciele została przełamana na pół przez jego siłę Alfy.
Chwyciłam łapczywie powietrze i spojrzałam w górę – na mojego ojca, Alfę Alarica.
Stał nieruchomo, z nieodgadnionym wyrazem twarzy, a jego oczy były we mnie utkwione, jakbym była nikim.
Obok niego stała Luna Zara. Moja matka.
Błagałam ją wzrokiem, niemo prosząc, by wystąpiła naprzód. Żeby coś powiedziała.
Zawahala się.
A potem odwróciła wzrok.
Nadszedł kolejny cios. Potem następny. Zwinęłam się w kłębek, nie ze strachu, lecz z rozpaczy.
"Wyślijcie ją do Wilkołaczego Więzienia, niech czeka na wyrok Wilkołaczego Sądu" – warknął Ronan, a jego głos, przepełniony autorytetem Alfy, palił moją skórę niczym kwas.
Oddech uwiązł mi w gardle.
Nie.
Wszystko, byle nie to.
Nigdy nie byłam w Wilkołaczym Więzieniu, ale słyszałam historie. Tortury. Łańcuchy. Szaleństwo. Brak światła słonecznego. Brak litości.
Śmierć byłaby łaskawsza.
Dwóch wojowników chwyciło mnie za ramiona i zaczęło wlec po ziemi. Moje kolana zdzierały się o brud, a w oczach stanęły łzy – nie z bólu, ale ze zdrady.
Zdrady Maddoxa.
Zdrady Kaela.
Zdrady ich wszystkich.
Wtedy Ronan kucnął obok mnie i pochylił się blisko, a jego oddech musnął mój policzek niczym odmrożenie.
"Dopilnuję, by ktoś tam w środku dobrze się tobą zaopiekował" – wyszeptał. "Za to, co zrobiłaś mojej siostrze."
I w ten oto sposób umarła moja ostatnia nadzieja.