PUNKT WIDZENIA CAMILLI
Ruszyli w jego stronę, ale podniosłam rękę, żeby ich powstrzymać. – Nie, zostawcie go, on mi nie zagraża.
– To może i prawda, ale mogę ich ugryźć tak samo jak każdego innego – machnął ręką w stronę strażników. – Jak dla mnie, jeśli oddasz dziś jeszcze trochę krwi, zemdlejesz. To byłaby idealna okazja, żebym cię zabrał.
– Czego chcesz, Alastairze?
– Od ciebie? Absolutnie nicz






