PERSPEKTYWA CAMILLI
Obudziłam się z głośnym westchnieniem. Resztki tego, co było moim snem, wirowały wokół mojej głowy, gotowe, by porwać je z sobą poranny wiatr. Sięgnęłam na oślep w stronę komody, aż znalazłam mój dziennik i atrament, i zaczęłam pisać. W pośpiechu zapisałam wszystko, co tylko pamiętałam. Słońce stało w zenicie, ale równie dobrze mogłam być w ciemnościach, tak bardzo byłam zdezor






