Perspektywa Cole'a
Las ożywał dźwiękami natury, gdy my, bracia, skradaliśmy się przez gęsty podszyt. Ricky szedł na przedzie, jego zmysły były wyczulone na najmniejszy ruch czy dźwięk. Jules i ja podążaliśmy tuż za nim, lustrując las w poszukiwaniu jakichkolwiek znaków naszej zwierzyny.
– Miejcie oczy szeroko otwarte, chłopcy – wymamrotał Ricky, a jego głos był ledwo słyszalny ponad szelestem li






