Perspektywa Shannon
Noc była cicha, a gwiazdy lśniły nad głową jak rozsypane diamenty na niebie. Pilnowałam Debbie, a moje myśli wirowały w mieszaninie troski i determinacji.
Niedługo ciszę przerwał odgłos zbliżających się kroków. Nagle z ciemności wyłonił się Ricky, jego oczy płonęły wściekłością, a dłoń mocno zaciskała się na broni.
"Shannon, co do cholery robisz tutaj z tą wiedźmą?" - zażąda






