PUNKT WIDZENIA HAZEL
Czas uciekał. Starszy chował nóż, krople jego krwi kapały do kałuży, która utworzyła się pod jego dłonią, a jego jabłko Adama podskakiwało, gdy mruczał niezrozumiałe słowa. Odwróciłam głowę i patrzyłam, jak Ophelia w tym momencie praktycznie ciągnie Kierę za włosy – okej, nie za włosy, ale odrywała dłonie córki od jej uszu, by zmusić ją do słuchania.
Oczy Kiery pozostały zamkn






