Duszącą ciszę przerwała pokojówka, która wjechała srebrnym wózkiem pełnym jedzenia, kawy i soków dla wszystkich. Nie byłam jeszcze pewna, o co chodzi w tym zebraniu, ale biorąc pod uwagę wózek, raczej szybko stąd nie wyjdziemy. Jeśli zamierzaliśmy przedyskutować nadchodzący atak na watahę Likanów, czy nie powinniśmy zrobić tego za zamkniętymi drzwiami na osobności?
Wszyscy rzucili się na wózek – z






