– Cóż, to wielka szkoda, że wasza przyszła Królowa przekłada własne życie nad swoich ludzi, z pewnością nakłaniana do tego przez swego Króla, jestem o tym przekonany – głos Starszego drapał mnie po uszach niczym ciernie, gdy wyszłam na zewnątrz. Uniósł dłoń, by wygłosić kolejną podniosłą przemowę, kiedy jego oczy zaokrągliły się i spoczęły na mnie.
– Proszę, proszę, proszę – jego usta wykrzywiły






