Nie dało się nie słyszeć stęknięć i ostatnich krzyków ludzi, zanim padli martwi. Rozlew krwi był już ogromny, a uzdrowiciele biegali wkoło, by zająć się wszystkimi rannymi.
Na zewnątrz mieliśmy ochotników, którzy znosili rannych, a ciała zabitych pozostawiano na polu walki.
Nawet stąd czułam zapach krwi przesiąkający przez korytarz. Gwardziści krzyczeli z bólu, gdy uzdrowiciele robili, co mogli, a






