Prześlizgnęłam się na kolanach pod wystrzelonym naprzód ramieniem, które miało uderzyć w moje gardło, i rozprawiłam się z tymi, z którymi musiałam walczyć po drodze. Ale teraz byłam już blisko. Naturalnie przymrużone oczy Starszego były skupione, a jego nos zmarszczył się, gdy skróciłam dzielący nas dystans, wymierzając szybki cios, którego zdołał uniknąć. Jak na stary, pomarszczony wór skóry był






