Perspektywa Hayley:
Uczepiłam się kurczowo jego szyi, całe moje ciało drżało.
Benjamin milczał, pozwalając mi się trzymać. Delikatnie poklepał mnie po plecach, by mnie uspokoić. „Już dobrze, pani Seleno. Odstraszyłem go”.
Dopiero wtedy powoli uniosłam głowę i rozejrzałam się. Nie widząc śladu węża, w końcu poczułam, jak ciężar spada mi z piersi.
„Już go nie ma. Jesteś bezpieczna” – powiedział Benj






