Perspektywa Hayley:
– Jesteś pewien, że Benjamin też przyjedzie?
Zmarszczyłam brwi, instynktownie zastygając w bezruchu, gdy usłyszałam jego imię.
– Tak, moi ludzie śledzili jego ruchy. Pojawi się dziś na wyścigu. Kiedy wsiądzie do samochodu, wykonamy nasz ruch. Musimy się upewnić, że nie wyjdzie z tego żywy.
– Ale czy szef nie mówił, że mamy tylko przetrącić mu nogę? A nie pozbawiać życia?
– Haha






