Perspektywa Hayley:
Skinęłam głową na znak zgody.
Twarz Teri rozjaśniła się mieszanką podziwu i zazdrości.
– Pani Carson, ja już wychodzę, dziękuję – powiedziała Teri, machając do mnie i Benjamina, po czym pospiesznie się oddaliła.
Odwróciłam się i zasugerowałam:
– My też wracajmy.
Benjamin nie ruszył się od razu. Wpatrywał się we mnie, po czym wyciągnął rękę z chusteczką, by delikatnie otrzeć kąc






