Punkt widzenia Benjamina:
Gdy tylko zobaczyłem Hayley, zalała mnie fala ulgi.
Bez wahania pociągnąłem ją w ramiona, przytulając ją mocno do siebie. Przez chwilę pragnąłem, byśmy mogli stać się jednym, bym już nigdy więcej jej nie stracił.
– Jestem tu – wyszeptałem głosem nabrzmiałym od emocji. Delikatnie gładziłem ją po plecach, napawając się dowodem jej obecności.
Myśl, że omal jej nie straciłem,






