Z perspektywy Hayley:
Virginia, zaniepokojona możliwością dalszego konfliktu, szybko wtrąciła: "Dobrze, zrobimy to po twojemu.
"Hayley wie, jak sobie z tym poradzić. Jesteś zmęczony; wracajmy."
Alan skinął lekko głową, nie kłócąc się dłużej.
W końcu wyszli.
Kiedy zniknęli, wpatrywałam się w sufit, czując mętlik emocji.
Benjamin siedział cicho, trzymając mnie za rękę i oferując nieme wsparcie.
Po s






