Punkt widzenia Hayley:
Nigdy nie potrafiłam zignorować smutku, który ciążył na sercu Virginii.
Zawsze, gdy była zmartwiona, Hera, mój wilk, stawała się we mnie niespokojna, odzwierciedlając jej emocje. Czy to możliwe, że działo się tak dlatego, iż łączyły nas więzy krwi?
– O czym myślisz? – zapytałam, wciąż nie bardzo przyzwyczajona do nazywania Virginii „mamą”. Może po prostu jeszcze do tego nie






