Z perspektywy Benjamina:
Uniosłem brew, patrząc na Hayley, która tylko lekko wzruszyła ramionami, posyłając mi delikatny uśmiech i przecząco kręcąc głową.
Wypuściwszy z ust ciche westchnienie, wyszedłem na zewnątrz.
Peter opierał się o kamienny filar przy wejściu do posiadłości Carsonów. Kiedy podszedłem, odezwał się, nawet nie zaszczycając mnie spojrzeniem: – Masz papierosa?
Odkąd pokłóciłem się






