Z perspektywy Hayley:
– Mamo, mówiłaś wcześniej, że wypadek Petera to wina Freyi. Skąd ta pewność? – Spojrzałam na nią z powagą.
Oczy Virginii nagle zaczerwieniły się od łez.
– Co się stało?
– Nic takiego. Po prostu... w końcu nazwałaś mnie „mamą”. Trochę się wzruszyłam. – Virginia otarła łzy i uśmiechnęła się do mnie z matczyną czułością.
Słysząc te słowa, coś ścisnęło mnie za serce, a nawet moja






