Punkt widzenia Hayley:
Truman podszedł bliżej, aż stanął tuż przede mną. Lekko opuścił głowę i powiedział: – Panno Carson, wygląda na to, że znów pani pomogłem. Niech pomyślę, który to już raz? Zastanowiła się pani, jak mi się odwdzięczyć?
– Nie zamierzam – odpowiedziałam płasko. – Zrobiłeś to z własnej woli. Nigdy nie prosiłam cię o pomoc.
Stojący w pobliżu mężczyzna zdawał się uświadomić sobie,






