Perspektywa Hayley:
Truman z trudem podniósł się z podłogi, spoglądając na mnie bezradnie.
Trzymał się za ranę, a jego twarz była napięta z bólu, ale nie wydał z siebie ani dźwięku.
Widziałam, że dusi to wszystko w sobie. Przez chwilę zrobiło mi się go żal i prawie ustąpiłam. Ale wkrótce znów ogarnęła mnie złość.
Był natrętny i bezczelny. Nie uważałam, by zasługiwał na litość.
Zignorowałam to, jak






