Truman trzymał nogi na stole i omal nie dostał teczkami, ale wcale się nie zdenerwował.
Ta dwójka to nie byli tylko jego Betowie. Byli jego najlepszymi przyjaciółmi, z którymi przeszedł przez życie i śmierć. Prawie nigdy nie zachowywał się przy nich jak apodyktyczny Alfa.
Po prostu uśmiechnął się i zażartował: – Poważnie, Melody, mogłabyś postarać się być trochę milsza dla swojego Alfy.
– Tylko po






