Słowa Patrycji były brutalne. Większość ludzi załamałaby się pod takim naporem obelg, ale nie Camila. Po latach znoszenia bicia i zniewag zbudowała sobie twardą jak skała odporność na takie okrucieństwo.
Siedziała w żelaznej klatce i wpatrywała się w Patrycję z wyrazem twarzy spokojnym jak tafla wody. Patrycja była dla niej niczym więcej niż błaznem odstawiającym żałosny spektakl.
Obojętność Camil






