– Tato, znowu masz swoich ulubieńców – powiedział Józef z irytacją.
Harrison prychnął i błyskawicznie wyrwał Józefowi miskę z ravioli.
– Tato! Co robisz? Nawet nie zdążyłem spróbować! – zaprotestował Józef, w jego głosie słychać było niedowierzanie i frustrację.
Harrison uniósł brew i droczył się: – Czyżby twoja dziewczyna nie przysyłała ci codziennie posiłków? Idź zjeść jej, a ravioli Camili zost






