Lucy była tak zachwycona pochwałami Camili, że nie mogła nawet sklecić zdania. Mocno ściskała dłonie Camili i im dłużej na nią patrzyła, tym bardziej czuła się do niej przyciągana.
Nawet Lucy nie potrafiła wyjaśnić, dlaczego tak się czuje. To było tak, jakby los postanowił, że będzie głęboko podziwiać Camilę. Nie chodziło tylko o to, że Camila była geniuszem – było w niej coś, co rezonowało z Lucy






