Prawdziwy Xavier stał niedaleko Jaydena, warcząc wściekle i piorunując Aleksandra wzrokiem, jakby chciał go zabić.
Być może to właśnie kotłowało się w jego głowie, bo chciał natychmiast zakończyć tę całą udrękę. Niestety, nie miał do tego mocy, gdyż było dla niego jasne, że nie jest w stanie nic takiego zrobić.
– Hm… wygląda na to, że jest tu wielu zdrajców… – wymamrotał Aleksander, bo wiedział,






