– Cześć – powiedział Collin. Powitanie było niezręczne, ale nie potrafił wymyślić nic innego. Jak tylko te słowa opuściły jego usta, chciał się skopać, bo samemu wydawały mu się głupie.
Collin stał blisko wejścia do namiotu, bo nie był pewien, jak się do tego zabrać. Słabo oświetlony namiot emanował złą aurą, a on nie chciał zrobić niczego nierozważnego, niczego, co sprawiłoby, że Camilla zaczęła






