Collin obudził się, czując na sobie czyjeś spojrzenie. Pierwszym odruchem było stworzenie bezpiecznej odległości między nim a tą osobą, która wpatrywała się w niego, cholera wie od jak dawna.
– Co do diabła! – Collin był w szoku, kiedy zorientował się, że jest w małym namiocie i prawie go przewrócił. Dopiero wtedy zdał sobie sprawę, co się wydarzyło zeszłej nocy.
Nie, nic nadzwyczajnego się nie






