Wstałam wcześnie rano. Matka Loraine również przyszła z wizytą i była nieco zaskoczona, gdy mnie zobaczyła.
„Carol” – przywitała się.
„Ciociu” – odpowiedziałam.
Delikatnie skinęła głową. „Dziękuję”.
Uśmiechnęłam się. Loraine zdążyła już w międzyczasie przebrać się w swoją suknię ślubną.
W pokoju było wiele osób. Komuś udało się mnie rozpoznać i zapytał, wskazując na mnie palcem: „Czy to ty jesteś






