Pogoda w Nankinie była przyjemna. Ciepłe promienie grudniowego słońca oświetlały mężczyznę ubranego w czarne bojówki.
Wciąż wyglądał pięknie, nawet po miesiącu rozłąki.
Tak, był piękny.
Jean... nie, posługiwał się imieniem Wallace. Miał twarz, która mogłaby oczarować każdego.
Podszedł do nas w okularach przeciwsłonecznych. Para butów, którą miał na sobie, lśniła tak jasno, że wyglądał jak elf, któ






