– To zapamiętaj, mamusiu, żeby podziękować panu Youngowi ode mnie – podkreślił Andy.
– Jasne, rozumiem.
Wanda pogładziła go po główce i powiedziała: – Powinniśmy wracać do domu i posmarować ci to lekarstwem.
Andy uniósł rękę, przybierając pozę Supermana gotowego do lotu. – Tak! Chodźmy!
Gdy tylko samochód Wandy odjechał, Stephen wyciągnął telefon i zapisał niknący numer rejestracyjny.
Zaraz potem






