Pół godziny później…
"Blargh!"
John wyglądał jak trup, gdy zszedł z łodzi, i musiał się zataczać aż do toalety.
W tym samym czasie Wanda poszła do pobliskiej apteki, żeby kupić mu leki na chorobę morską.
Kiedy John wyszedł z toalety, jego zwykle wytworna twarz wydawała się raczej przygnębiona.
Wanda podeszła, podając mu butelkę wody i pigułki. "Nie piłam tej wody. Użyj jej, żeby popić pigułkę."
".






