Wanda, patrząc na uszkodzony budynek i bałagan na ziemi, nie mogła uwierzyć, że doszło do wybuchu.
Spojrzała na burmistrza Ziegera z mieszanymi uczuciami i zapytała drżącym głosem: "Ojcze, gdzie oni są?"
Burmistrz Zieger zakrztusił się: "Oni..."
Kiedy Wanda rozejrzała się po samochodzie, po jej policzkach popłynęły łzy.
"Oni nie wyszli, prawda?"
Burmistrz Zieger usiadł w samochodzie i pocieszał ją






