Zauważając, że przyjaciele Eugeniusza na nią spoglądają, Wanda pospiesznie naciągnęła szalik i powtórzyła pozdrowienia, które staruszek im właśnie złożył: "Dzień dobry, dziadku Juanie, dziadku Gordonie."
"No, no, cóż za urodziwa młoda dama!"
"Wygląda na to, że ci się poszczęściło, stary druhu!"
Ich własne wnuki jeszcze się nie ustatkowały, więc z pewnością czuć było w powietrzu nutę zazdrości. Mog






