Dziś zacząłem trening nieco później, więc kręciłem się po sali śniadaniowej, relaksując się przy trzeciej, a może nawet czwartej kawie i kolejnym ciastku. Nowy szef kuchni był mistrzem w kuchni, a ciasta, które robił, były nieziemsko pyszne… pewnie niezbyt dobre dla mojej talii, ale przecież za chwilę spalę to na polu treningowym… albo wieczorem na siłowni. Radość z bycia oddanym wojownikiem. Nie






