Po tym, co wydawało się wiecznością rozmów z ludźmi, z którymi wcale nie chciałem rozmawiać, i przyklejania do twarzy sztucznego uśmiechu, ślub zbliżał się wielkimi krokami. Wszyscy zajęli swoje miejsca, a ja i Jordan staliśmy na przedzie, obok altany, czekając na przybycie mojej przyszłej żony. Nie mogłem powstrzymać strachu, że jednak się rozmyśliła… Nie miałem od niej żadnych wieści od wczoraj,






