Siedziałem w swoim gabinecie, pijąc czarną kawę, próbując za wszelką cenę nie zasnąć. Wciąż mam tyle do zrobienia. Nasze poszukiwania w lesie przylegającym do watahy okazały się trudne. Obszar był rozległy, a odgałęzień, w które mogli pójść renegaci, było mnóstwo. Nie mogliśmy ryzykować ich utraty. Chciałem schwytać przynajmniej kilku, aby uzyskać odpowiedzi. Dla Bailey. Dla Ashera. Potrzebowaliśm






