Aaron wpatrywał się w Nancy ponuro.
– Babciu, chociaż masz władzę, by rządzić krajem, nie zapominaj, że to ja jestem prawdziwym władcą tego miejsca. – Następnie, patrząc prosto w zszokowane oczy babki, rzucił: – Nie zamierzam kazać ludziom wracać.
Po tych słowach odszedł.
Miał wiarę w słowa Arielle i wierzył, że ci ludzie tam są ukryci. Dopóki czas był po jego stronie, zamierzał ich znaleźć.
– T-T






