languageJęzyk

Rozdział 3 Don't Butter Me Up

Autor: Aeliana Thorne 4 kwi 2026

George nie mógł powstrzymać grymasu niezadowolenia. – Angelo, uważaj na swój ton.

Angela była przez chwilę zaskoczona, po czym uśmiechnęła się i zapytała: – Czy moje zachowanie jest niesatysfakcjonujące, panie Kins?

Twarz Scarlet wykrzywiła się w kwaśnym grymasie. – Angelo, to twój ojciec. Jak możesz się do niego tak odzywać?

Trzeci syn, Zacharias, zadrwił: – Co jest? Angelo, znowu stroisz fochy, zachowując się jak rozpieszczona księżniczka? Spójrz, jak ci pofolgowaliśmy. A teraz wyrzekłaś się nawet własnych rodziców. Jeśli odejdziesz z rodziny Kinsów, będziesz niczym.

– Tak, masz rację. – Angela położyła się z powrotem i zaczęła ich odprawiać. – Jeśli nie macie nic więcej do powiedzenia, proszę, wyjdźcie. Muszę odpocząć. Do widzenia.

Chroniąc Fanny, próbowała uciec, ale została jeszcze dotkliwiej pobita przez zbirów. Wciąż leżała w szpitalu, podczas gdy oni przyszli domagać się sprawiedliwości dla Fanny, która stała tam bez draśnięcia.

Przeżywała swoje minione życie na nowo. Jeszcze nie wypisano jej ze szpitala, a oni już celowali w jej szansę na przemówienie w Brundelii.

Angela nie chciała mieć nic wspólnego z tymi odrażającymi kreaturami. Chciała tylko, żeby wyszli jak najszybciej.

Wszyscy zmarszczyli brwi, a Samuel wybuchnął. – Angelo, postradałaś zmysły? Wiesz, co mówisz? Naprawdę chcesz nas wyrzucić. Za kogo ty się uważasz?

Angela odwróciła się, odmawiając dalszej komunikacji z nimi.

W tym życiu nie pozwoli Fanny dostać szansy na udział w tym konkursie krasomówczym. Nie ma mowy, piekło prędzej zamarznie.

Fanny uniosła lekko wzrok, omiatając plecy Angeli spojrzeniem, w którym czaiła się nuta dezorientacji.

Potem uśmiechnęła się. Wygląda na to, że Angela wcale nie jest taka głupia.

Kinsowie byli zdenerwowani. Widząc, że Angela nie reaguje, rzucili kilka ostrych słów i wyszli.

Drzwi zostały zatrzaśnięte z hukiem tak głośnym, że aż kawałek tynku odpadł ze ściany.

Można sobie było wyobrazić, jak wściekli byli w tej chwili członkowie rodziny Kinsów.

Gdy drzwi się zamknęły, Angela otworzyła oczy. Jej serce było w tym momencie spokojne.

Okazało się, że brak tęsknoty za ciepłem rodzinnym i porzucenie roli pochlebcy może przynieść tak wielką satysfakcję.

W poprzednim życiu była zbyt arogancka, zawsze myśląc, że jeśli będzie wystarczająco rozsądna i doskonała, zdoła zintegrować się z tą rodziną. Ale co otrzymała w zamian?

Zrobiła dla rodziny Kinsów wszystko, co w jej mocy.

Skoro mam szansę zacząć od nowa, muszę żyć innym życiem i nie powtarzać tych samych błędów.

Drzwi zostały ponownie pchnięte i Angela z niecierpliwością odwróciła się, by spojrzeć na wchodzącego Josepha, który dopiero co wyszedł i wrócił.

Pdszedł do łóżka i powiedział do Angeli: – Angelo, nie bądź taka uparta. Przeproszenie Fanny i obiecanie, że więcej nie zrobisz takich rzeczy, nie powinno być aż tak trudne. Jeśli to zrobisz, wszyscy nadal będą na ciebie patrzeć przychylnie, a mama i tata nie będą cię ignorować.

Ale jedyną odpowiedzią, jaką otrzymał Joseph, było milczenie. Angela zamknęła oczy i nie chciała z nim rozmawiać.

Joseph westchnął i powiedział: – Odpoczywaj dobrze. Wychodzę.

Drzwi znów się zamknęły. Po całym tym zamieszaniu Angela poczuła pragnienie i wstała, by znaleźć trochę wody.

Szpitalny korytarz był pełen najróżniejszych ludzi.

W tamtym okresie w szpitalu nie było podziału na oddziały ambulatoryjne i stacjonarne, a przestrzeń była ograniczona. Nie było rzadkością, że kilka osób dzieliło jedną salę.

Po nabraniu zimnej wody z dystrybutora w rogu, Angela wzięła kilka dużych łyków i poczuła się znacznie lepiej.

Następnie nabrała gorącej wody i miała już odejść, gdy odwróciła się i zobaczyła mężczyznę siedzącego na wózku inwalidzkim za nią.

Mężczyzna miał wyraziste rysy twarzy i ubrany był w schludnie skrojoną koszulę. Rękawy miał niedbale podwinięte, odsłaniając długie i jasne nadgarstki.

Nawet na wózku inwalidzkim nie dało się ukryć jego arystokratycznego, chłodnego temperamentu.

– Witaj, Jonathanie – wydukała Angela na powitanie.

Słysząc głos Angeli, Jonathan o atramentowych oczach uniósł wzrok i spojrzał na nią. – Hmm?

– Jestem Angela. Spotkaliśmy się wcześniej w Rezydencji Sandersów – powiedziała Angela, czując presję pod onieśmielającym spojrzeniem Jonathana, z trudem dobierając słowa.

Angela widziała go wcześniej dwa razy. Był przyrodnim bratem Christophera. Mówiąc ściślej, bardzo interesowało ją wszystko, co było związane z Christopherem.

Krążyły plotki, że Jonathan od dzieciństwa cierpiał na przewlekłą chorobę, ale posiadał wybitny talent do interesów.

Trzymał w swoich rękach losy rodziny Sandersów, więc zajmował w niej najwyższą pozycję. Chociaż był najstarszym synem rodu Sandersów, z jakiegoś nieznanego powodu nie nosił ich nazwiska.

A co najważniejsze, Jonathan miał umrzeć młodo z powodu choroby za dwa lata.

Na tę myśl serce Angeli zabiło szybciej; zerknęła na niemal idealny profil Jonathana, dostrzegając w jego oczach złożoność.

W poprzednim życiu Angela była całkowicie oddana swojej rodzinie i nie miała pojęcia, kiedy Jonathan zmarł. Później, gdy o tym usłyszała, przez pewien czas nie mogła przestać czuć żalu.

Jonathan odpowiedział beznamiętnie: – Znajoma Christophera z rodziny Kinsów?

Angela skinęła głową z wahaniem, nieco zaskoczona, że wiedział. – Tak...

Chociaż mężczyzna miał wyjątkowo przystojną powierzchowność, jego oczy były zbyt zimne, emanując mrożącą aurą. Angela poczuła się nieswojo, bezwiednie ściskając kubek w dłoni.

W poprzednim życiu zakochała się w Christopherze i nieustępliwie go goniła, o czym wiedzieli niemal wszyscy.

Podczas dwóch wizyt u jego rodziny próbowała zdobyć ich przychylność, będąc przesadnie uczynną i schlebiającą. Myślała, że dobrze jej poszło.

Ale później dowiedziała się, że uważali ją za pośmiewisko.

Drwili z niej za plecami, mówiąc, że jako dziewczyna nie ma szacunku do samej siebie, uganiając się tak za mężczyzną, i że jest pusta oraz prymitywna.

Zerkając na dystrybutor wody, a potem na wózek Jonathana, Angela uprzejmie wzięła kubek z jego ręki i nabrała dla niego wody.

Jonathan trzymał kubek w dłoni, jego wąskie oczy poruszyły się nieznacznie, gdy spokojnie powiedział: – Nie musisz mnie zadowalać; nie mam żadnego wpływu na sprawy Christophera.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki