languageJęzyk

Rozdział 4

Autor: Jackie884 gru 2025

Skąd on wiedział o niej i Josephie?

Ta myśl przemknęła przez głowę Aurorze, ale po prostu uśmiechnęła się i powiedziała: – Nie, Lukey. Po prostu obaj się zabawiliśmy, więc na tym poprzestańmy.

Zamrugała, chociaż w głębi duszy wciąż czuła nutę winy.

Lucas był inny.

Błyskotliwy, utalentowany i słynący z niedostępności, był jak zimny księżyc wiszący wysoko na niebie.

Popełniła grzech.

Aurora przeklęła cicho w duchu.

Lucas strzepnął popiół z papierosa.

Nie potwierdził ani nie zaprzeczył – jego spojrzenie po prostu pociemniało.

– Cokolwiek – powiedział chłodno.

Aurora cicho odetchnęła z ulgą.

Po ubraniu się wyszła z hotelu i taksówką wróciła do posiadłości Waltonów.

W momencie, gdy wsiadała do samochodu, niedaleko stamtąd Judy dostrzegła ją i na chwilę zamarła.

Potem, przygryzając wargę, pociągnęła Josepha.

– Joseph, chyba właśnie widziałam Pannę Walton.

– Aurorę? Co ona by tu robiła? – Joseph zmarszczył lekko brwi.

To był pięciogwiazdkowy hotel, a biorąc pod uwagę sytuację Aurory jako studentki z problemami finansowymi, nie było mowy, żeby mogła sobie pozwolić na pobyt tutaj.

– Może nadal nie może cię przeboleć. Myślę, że usłyszała, że przyjechałeś spotkać się z Panem Carterem, więc mogła czekać tutaj specjalnie…

– Zignoruj ją – powiedział Joseph, a jego wyraz twarzy pociemniał.

Nie miał cierpliwości do kobiet, które nie znały swojego miejsca.

Wywołanie sceny na jego przyjęciu urodzinowym było już wystarczająco złe, a teraz odgrywa tę desperacką, czepiającą się rolę?

Poza tym, traktował ją wystarczająco dobrze.

Inaczej kobieta taka jak Aurora nigdy nie miałaby okazji być w związku z kimś takim jak on.

Myśląc o tym, co polecił mu dziadek, Joseph zmarszczył brwi.

– Powinienem iść spotkać się z dyrektorem generalnym z Grupy Vanguard. Dziadek powiedział, że bez względu na wszystko, musimy zabezpieczyć ten projekt z Carterami.

Rodzina Huntów od dwóch lat znajdowała się na równi pochyłej.

Jeśli udałoby im się nawiązać kontakt z Grupą Vanguard, nadal mogliby mieć szansę na odwrócenie sytuacji.

Jednak Joseph skończył na bezowocnej wycieczce.

Zanim dotarł na miejsce, Lucas już wyszedł – co więcej, nie miał nawet okazji zobaczyć się z asystentem Lucasa.

– Joseph, wszystko w porządku.

Judy pocieszyła go delikatnie. – Za jakiś czas odbędzie się kolejna gala biznesowa. Kiedy nadejdzie czas, nadal będziesz miał szansę na nawiązanie tam kontaktu.

– Tak.

Joseph skinął głową, a jego spojrzenie było ponure. – Bez względu na wszystko, muszę zdobyć ten projekt z Grupą Vanguard.

Tymczasem Aurora nie miała pojęcia, że Joseph i Judy robią takie przedstawienie.

Po wyjściu z hotelu wróciła do domu, gdzie były obecne jej siostra, Tessa, i ich matka.

Widząc ją, Grace spojrzała na nią z chłodnym wyrazem twarzy.

– Ostrzegałam cię wcześniej, że Joseph jest nic niewart, a rodzina Huntów nigdy nie była z nami w dobrych stosunkach.

– Zgodnie z zakładem, przegrałaś. Od jutra zgłosisz się do Walton Corporation.

– Kiedy wyjdziesz za mąż i zapoznasz się z biznesem, przeniosę cię do pracy bezpośrednio pod moim kierownictwem.

– Twoja siostra nie jest w dobrym stanie zdrowia. Musisz wziąć na siebie więcej obowiązków w Walton Corporation.

Aurora wiedziała, że jej matka nigdy nie zmienia zdania.

Fakt, że poszła na kompromis nawet w takim stopniu, pozwalając jej obstawiać, był już rzadkością.

Aurora nic nie powiedziała.

Obok niej Tessa nagle zachichotała i powiedziała dwuznacznym tonem: – Mamo, Aurora właśnie wróciła, a Julian został jej przyszłym szwagrem… Za kogo właściwie planujesz ją wydać?

Julian Hayes był mężczyzną, którego Grace kiedyś planowała wydać za Aurorę.

Jednak zakochał się w Tessie od pierwszego wejrzenia i zerwał zaręczyny lata temu.

Aurora i Tessa nigdy się nie dogadywały.

Tessa była adoptowaną córką, ale zawsze była słaba.

Od najmłodszych lat Grace była chłodna i obojętna wobec Aurory, okazując jednocześnie niekończącą się troskę i cierpliwość Tessie.

Teraz, gdy Tessa o tym wspomniała, miało to na celu upokorzenie Aurory.

Grace spojrzała na Aurorę i odezwała się oschłym tonem. – W ciągu najbliższych kilku dni ktoś zaaranżuje dla ciebie kilka perspektyw małżeńskich.

Usta Tessy lekko się wykrzywiły.

Grace zawsze była racjonalna i pragmatyczna.

Mąż, którego wybierze dla Aurory, bez wątpienia będzie oparty na korzyściach, a nie na życzeniach Aurory.

Wyraz twarzy Aurory pozostał spokojny.

– Mamo, kiedyś powiedziałaś, że jeśli chodzi o małżeństwo, to ja powinnam dokonać wyboru.

Grace zmarszczyła brwi.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 4: Rozdział 4 - Porzucenie byłego dla błyskawicznego ślubu z niedostępnym prezesem | StoriesNook