Mateusz spojrzał na Louisa i odparł: "Jaki hałas."
Mateusz pozostał powściągliwy jak zawsze, a jego zwykle chłodny i arogancki ton sprawiał, że każde słowo było dla Louisa nie do zniesienia.
Po tych słowach ruszył prosto w kierunku rezydencji Andersonów, nawet nie racząc spojrzeć na Louisa kątem oka.
Najgorsze w drwieniu z kogoś jest to, gdy ten ktoś nie reaguje. Louis czuł się, jakby uderzył w






