Stella pogrążyła się w zamyśleniu na czas, który wydawał się trwać wieki.
W końcu powoli uniosła głowę.
W tych oczach, niegdyś utopionych w wyczerpaniu, nagle zapłonął żywy ogień odrodzenia.
Utkwiła wzrok w Noli, a na jej ustach wykwitł mrożący krew w żyłach uśmiech, podszyty śmiercionośną intencją.
Przemówiła, a jej ton był wyważony i lodowaty. – Zagrajmy w ich grę. Nie zamierzam tylko wykorzysta






