Owoce na drzewie miały jaskrawoczerwony kolor, a on nie był pewien, jaki to gatunek.
Bruce zerwał jeden i spróbował. Owoc był kwaśny i słodki, i całkiem smaczny.
W związku z tym, Bruce Everett z ulgą zaczął zrywać owoce.
Wkrótce obie jego kieszenie były pełne owoców.
Podekscytowany wrócił do Joanny z dużą garścią.
– Proszę!
– Dziękuję, kochanie – powiedziała Joanna z łagodnym uśmiechem. Wzięła owo






