Następnego dnia nastał ranek.
Bruce wstał wcześnie i przygotował się do wyjścia do firmy. "Dziś piątek. Pójdę do firmy, a od jutra już nie będę chodził. Przygotowałem się, żeby towarzyszyć ci na urlopie macierzyńskim."
Joanna, usłyszawszy to, uśmiechnęła się i spojrzała na Bruce'a. "To ja rodzę, nie ty. Poza tym, to dopiero ponad siedem miesięcy. Nie urodzę tak szybko."
"Nic z tego. Muszę ci towar






