"Wszyscy gotowi? No to w drogę."
Bruce wcisnął gaz do dechy i SUV ryknął, ruszając z kopyta.
Ogromna bezwładność sprawiła, że Jaydon gwałtownie poleciał do przodu. Potem pas bezpieczeństwa wbił go z powrotem w fotel.
"Co do cholery. Bruce, nie możesz jeździć tak jak wariat? Możesz trochę zwolnić?"
Bruce przewrócił oczami. "To może sam poprowadź?"
"Dobra, dobra, dobra. Lepiej, jak ty prowadzisz," p






