Płynęli łodzią jeszcze kilka godzin.
Nastała noc.
Małe światełka na łodzi jarzyły się słabo.
Słychać było jedynie szum wody morskiej rozbijającej się o burtę oraz sporadyczny krzyk wieloryba, który przeszywał bębenki uszne.
Bruce ustabilizował łódź, rzucił kotwicę i sprawił, że mała łódka unosiła się nieruchomo na powierzchni morza.
Mgła na morzu była gęsta. Całe niebo zdawało się być spowite słon






