"Gdzie ja jestem?" Bruce powłóczył zmęczonym ciałem i zataczając się ruszył w stronę brzegu.
Po około dziesięciu minutach marszu.
Wyglądało na to, że w lesie przed nim są ślady ręcznej wycinki drzew.
Bruce spojrzał na gładkie nacięcie na pniu drzewa, a jego wyraz twarzy stopniowo stawał się poważny.
"Czy ta wyspa jest zamieszkana?"
Nie odważył się posuwać naprzód pochopnie. Zamiast tego obserwował






