– Co to, u licha, jest? – zapytał Harold, wyraźnie poirytowany.
Cherise nie odpowiedziała, tylko obserwowała go w milczeniu.
W następnej chwili Harold poczuł, że jego kończyny poruszają się, jakby nie podlegały jego kontroli. Powoli wyszedł z sali. Poruszał się jak robot sterowany przez kogoś innego.
Widząc jego oddalającą się sylwetkę, Cherise uśmiechnęła się. – Udało się! – Klasnęła delikatnie w






