Rȗҽ
Widok trzech mężczyzn wiszących głowami w dół sprawił, że w mojej głowie zadzwoniło ze zdezorientowania. – Gdzie, do kurwy nędzy, jest Cylester? – mruknęłam, podchodząc do trzech mężczyzn, których krew kapała do blaszanych puszek.
Wtedy poczułam znajomy zapach, dochodzący od ciemnowłosego mężczyzny. Jego włosy miały kolor węgla drzewnego, a gdy stęknął z bólu i otworzył oczy, zieleń bijąca z j






