Rȗҽ
– Zabierzcie go do środka, natychmiast! – pośpieszyłam ich, zrywając się na nogi i biegnąc w stronę mojej chaty. Cała przestrzeń była zatłoczona mnóstwem dzieci. Ich szerokie, niewinne oczy były wszędzie, wpatrzone również w moją pędzącą postać.
Zaczęły usuwać mi się z drogi, z oczami rozszerzonymi z szoku, gdy na mnie patrzyły. Może to mój rzadki kolor włosów je zszokował, a może wiedza, że j






