– U mnie w porządku. – Ton Garetha był znacznie łagodniejszy, gdy mówił do Lindy.
Elisa uniosła brwi i wróciła do jedzenia. W tym momencie jej serce nie zabolało ani odrobinę. Zamiast tego uznała to za śmieszne.
Jakie to szczęście, że mogę słuchać rozmowy między moim byłym mężem a moją puszczalską kuzynką. Oboje wiszą na telefonie. Nie wierzę, że tu siedzę i słucham, jak tych dwoje grucha do siebi






